5 absurdalnych wymówek o ćwiczeniach i diecie | Krzysztof Lalak | Lublin
1051
post-template-default,single,single-post,postid-1051,single-format-standard,qode-quick-links-1.0,ajax_fade,page_not_loaded,,qode_grid_1300,footer_responsive_adv,qode-theme-ver-11.2,qode-theme-bridge,wpb-js-composer js-comp-ver-5.2.1,vc_responsive

5 absurdalnych wymówek o ćwiczeniach i diecie

5 absurdalnych wymówek o ćwiczeniach i diecie

Odkąd zawodowo zajmuję się treningami personalnymi i opowiadam o tym nowo poznanym osobom nierzadko zderzam się ze stwierdzeniem: „Tak… No wiesz… Ja też chciałabym ćwiczyć, ale…”. Po słowie „ale” padają różne stwierdzenia, ale tylko niektóre wydają się racjonalne. Podczas pierwszych rozmów często słyszę różne wymówki, które moim zdaniem pomagają nam wytłumaczyć się przed samymi sobą. Dlatego dziś postanowiłem omówić 5 absurdalnych powodów dotyczących braku aktywności czy nie trzymania się diety, które słyszę najczęściej, i które moim zdaniem przykrywką i kwestią głowy. Sprawdź czy stosujesz któryś z nich!

Nie mam czasu na trening.

Żyjemy w czasach, w których urządzenia w naszych mieszkaniach mają oszczędzać nasz czas – zmywarki zmywają, pralki piorą, a wszystko po to, abyśmy mieli więcej czasu dla siebie albo dla rodziny. Co więcej, posiadamy samochody, które pozwalają nam sprawnie przemieszczać się z punktu A do punktu B. Mimo to nadal narzekamy na brak czasu. Praca i inne obowiązki domowe pochłaniają bez reszty, a czas dla siebie… no cóż, może potem.

A wiesz co jest potem?

Potem spotykam na siłowni osoby w wieku 50 – 60 lat, które ze spracowanym kręgosłupem przychodzą i żalą się, że dopiero teraz chcą coś dla siebie zrobić. 20 lat za późno. Kiedy będzie odpowiedni czas, aby się ruszyć? Czy naprawdę nie masz czasu czy po prostu masz go na coś innego?

Nie chodzę na siłownię, bo się wstydzę.

Wstyd to częsty powód nie chodzenia na siłownię. Pod tym wstydem kryją się często obawy przed tym, by pokazać jak naprawdę wyglądamy, przyznać się do swojej słabości („Jestem tu, bo mam zbyt wiele kilogramów”), a czasem nawet nieporadności jeśli chodzi o wykonywanie różnych ćwiczeń. To nie łatwe skonfrontować się z nową sytuacją i z własną osobą, która do tej pory była przekonana, że wszystko jest ok.

Każdy kiedyś zaczynał. Jeśli obawiasz się spojrzeń innych ludzi, wydaje Ci się, że patrzą na Ciebie i w głowach wyśmiewają lub kpią, pomyśl czy dla nich to robisz? Dla nich wylewasz siódme poty, by osiągnąć swój cel? NIE. Robisz to dla siebie. Skup się zatem na sobie, na tym co robisz, jak ćwiczysz i uwierz mi – mądrzy ludzie patrzą na Ciebie, bo podziwiają to, co robisz. Ci, którzy myślą inaczej widocznie nigdy nie doświadczyli czym jest nadwaga lub nie należą do tej zacnej grupy, o której pisałem wcześniej. To, że pomimo nadprogramowych kilogramów działasz i nie siedzisz na tyłku przed telewizorem z paczką czipsów jest Twoją siłą. Przestań zrzucać winę za Twoje lenistwo na wstyd! Zrób coś dla siebie.

Nie trenuję, bo nie mam odpowiedniego stroju.

Jeśli odkładasz na potem treningi, bo nie masz „odpowiedniego” stroju to… sprawdź proszę, czy faktycznie nie znajdziesz w szafie zwykłego T-shirta, w którym możesz zacząć. Uzależnianie treningu od posiadania oryginalnej koszulki czy markowych leginsów to wymówka, która w elegancki sposób może maskować lenistwo. Patrząc na to z praktycznego punktu widzenia – czy nie lepiej byłoby ten czas poświęcić na ćwiczenia w zwykłej koszulce po to, by później móc zakupić sobie ekstra kieckę lub szorty na lato? Czy naprawdę myślisz, że to w sklepie zaczyna się Twój trening? Nie. Twój trening zaczyna się w głowie, od decyzji, którą podejmujesz. Jeśli jednak wolisz poszukać argumentów, by jeszcze to trochę przeciągnąć, podpowiem, że cardio po sklepach na dłuższą metę wszystkiego nie spali.

Jestem tylko trochę na diecie, bo nie chcę, żeby organizm doznał szoku.

Być na pół-diecie to tak, jak nie być na niej wcale. Grunt to dobrze wytłumaczyć sobie jedzenie tego, co tak naprawdę nie służy i usprawiedliwić przemycanie starych przyzwyczajeń do nowego planu żywienia. Ta „elastyczność myślenia” pozwala nadal pozostawać przy starych nawykach i na pewno nie pozwola na dokonanie radykalnych zmian. Jeśli oczekujesz efektów, zmiany są konieczne!

Czasem zastanawiam się dlaczego ludzie nie martwią się o „szok”, jaki serwują swojemu organizmowi karmiąc go tym, co szkodliwe…

Dieta pudełkowa nie jest dla mnie.

Wiele osób kojarzy pudełka ze skomplikowanymi daniami, które wymagają mnóstwa czasu do ich przygotowania. Myślę jednak, że niejedna osoba, która już była na diecie redukcyjnej zgodzi się ze mną, że wcale tak nie musi być. Przygotowywanie zdrowych posiłków nie jest ani trudne, ani tym bardziej czasochłonne – wszystko jest kwestią wprawy i opanowania nowego sposobu odżywiania. Pudełka nie takie straszne, jak je malują! Sprawdź jakie produkty stosować, by pomóc swojej sylwetce i umysłowi – kliknij tutaj.

Wiesz co? Nie musisz mieć pół dnia na trening ani markowych spodni. Nie musisz wstydzić się, że czegoś nie wiesz lub nie potrafisz. Nie musisz jeść z pudełek – wystarczy przełożyć na talerz. Nie musisz nic robić – tylko czy tak chcesz?